Opinie pacjentów

Co mówią nasi Pacjenci

W lipcu 2011 roku, mój tata wpadł na pomysł, aby rozpocząć treningi biofeedback. Przyznam, że na początku byłem temu bardzo przeciwny. Biofeedback? Tato, nie żartuj, po co mi to? A jednak po coś było. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej miałem solidne problemy z koncentracją, najcześciej przy odrabianiu zadań domowych, których wtedy było bardzo dużo. Ten problem pozostawał nietknięty, bo zwyczajnie niewiadomo było, jak się do niego zabrać. W końcu, po czterech latach nauki, przed szóstą klasą, mój tata odkrył biofeedback, który miał być lekiem na moje problemy z koncentracją. W pewien słoneczny, wrześniowy dzień, udałem się z rodzicami na ulicę Górną, gdzie w przytulnym gabinecie, pod okiem rodziców i państwa Zaborowskich odbyłem pierwszą sesję treningową. Pani Ewa na podstawie moich wyników świetnie wychwyciła problemy, które mnie męczą. Byłem w lekkim szoku, kiedy spokojnie opowiadała o rzeczach, których sam nie potrafiłem zdefiniować, ale wiedziałem, że istnieją. Pani Ewa poruszyła kwestię roztargnienia, gadatliwości. Moje zdumienie było tak wielkie, ponieważ nie przypuszczałem, że Pani Ewa potrafiła tak zajrzeć w mój mózg, żeby od razu powiedzieć, z czym będzie walczyć. I tak, chcąc nie chcąc, rozpocząłem terapię pod czujnym okiem miłego i łagodnego Pana Andrzeja. Trwająca od września do stycznia sesja licząca 30 treningów zaowocowała poprawą ocen z matematyki i dojściem aż do finału Małopolskiego Konkursu Humanistycznego. Dziękuję Panu Andrzejowi za te wszystkie spędzone razem godziny, które zaowocowały tak świetnymi wynikami w nauce i z niecierpliwością czekam na sesję po rocznej przerwie. ♦ Osobom zainteresowanym mogę podać adres mailowy Kacpra – Ewa Zaborowska

Kacper (lat 11), luty 2012

Mam 21 lat, jestem studentem arabistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Moja przygoda z biofeedbackiem zaczęła się w lipcu tego roku. Miałem kilka powodów – ciągnąca się trzeci rok depresja, zaburzenia nastroju, ogromne problemy z koncentracją; chciałem odstawić leki antydepresyjne, które wtedy przyjmowałem, oraz leki stabilizujące nastrój, które bardzo negatywnie wpływały na mój poziom funkcjonowania (sen min. 12h dziennie, permanentne uczucie „przymulenia”). Co dał mi biofeedback: – jasność myślenia. Zauważyłem, że potrafię bardziej racjonalnie podchodzić do własnych uczuć, zachowań i myśli. Osobom zmagającym się z nastrojami depresyjnymi czy zaburzeniami nastroju nie trzeba mówić, jak zniewalającą siłę mogą mieć powtarzające się negatywne wzorce myślowe. Biofeedback pomaga w wykształceniu pewnego rodzaju przeciwwagi – racjonalnego osądu, który pozwala stanąć mocniej na ziemi. – stabilizacja nastroju. Jest to też zapewne po części skutek w/w jasności myślenia. Takie działanie biofeedbacku jest logiczne i zrozumiałe, kiedy weźmie się pod uwagę, że mój biofeedback był skierowany na pobudzanie do większej aktywności lewej półkuli, która odpowiada m.in. za myślenie analityczne, oraz na „wyciszenie” prawej półkuli – odpowiadającej m.in. za emocje. Skutkiem tego moim zachowaniem częściej zaczął kierować trzeźwy osąd niż emocje. – pewność siebie. Kolejna rzecz, która łączy się z poprzednimi. Jasność myślenia i bardziej stabilny nastrój pozwala poczuć do siebie większe zaufanie, ponieważ mamy wtedy większą kontrolę nad swoim życiem i swoimi stanami. Skutkuje to większą pewnością siebie. Innym aspektem tej sprawy jest wyjątkowe dla mnie odkrycie – mianowicie, że zacząłem mówić w sposób o wiele bardziej spójny i rzeczowy, niż miało to miejsce wcześniej. Była to naprawdę ogromna różnica, która bardzo pomogła mi w komunikacji ze światem i z innymi ludźmi. Choć przyczyn uczucia izolacji i niezrozumienia jest więcej i sięgają dużo głębiej, to jednak umiejętność precyzyjniejszego wyrażania swoich uczuć i myśli jest dla osób z takimi problemami nieoceniona. – poprawa koncentracji. Bardzo ważna na studiach, ułatwiająca zapamiętywanie informacji i dyscyplinę. – kreatywność. Obok łatwości wysławiania się, o której wspomniałem, była to dla mnie najbardziej widoczna i „wymierna” zmiana. Gram na gitarze i dokładnie po 28 sesji biofeedbacku w mojej głowie nagle zaczęły się pojawiać pomysły muzyczne w natężeniu, jakiego wcześniej nie znałem. Melodie i rytmy zaczęły praktycznie tworzyć się same, wzrosła też moja umiejętność improwizacji. W ciągu dwóch miesięcy do głowy wpadło mi więcej muzycznych pomysłów niż przez poprzednie dwa lata. Kreatywność dotyczy też oczywiście innych dziedzin życia – mogę bez wątpliwości gorąco polecić biofeedback każdemu, kto czuje, że przestał się rozwijać, ugrzązł w jakimś punkcie, zamknął się w schemacie. – znaczna poprawna nastroju wskutek tych wszystkich pozytywnych zmian. Aby być w 100 % uczciwym muszę w mojej opinii o biofeedbacku zawrzeć jeszcze dwie kwestie: po pierwsze, biofeedback nie działa od razu. Przez pierwsze sesje poprawa była delikatna. W moim przypadku przełom nastąpił po 28 sesji – nic tego nie zapowiedziało, ale dosłownie w ciągu tygodnia dostałem zastrzyku energii, wtedy też odkryłem swoją kreatywność i łatwość w komunikacji. Czy to długo? Moim zdaniem nie. Biorąc pod uwagę wszechstronny pozytywny wpływ, który wywiera biofeedback, warto jest wykazać się samozaparciem. Wiem, że niektórzy zaczynają odczuwać efekty już po 20 sesji, ale inni z kolei po 30 i później. Druga kwestia: podczas treningów biofeedbackiem stosowałem też inne techniki i metody, które mogły wpłynąć i wpływały na mój nastrój: codzienna medytacja, terapia ziołami, masaże, praca duchowa. Dlatego zdawkowo piszę o sukcesach biofeedbacku w walce z nastrojami depresyjnymi – nie mam pewności, ile jest tu zasługą biofeedbacku, a ile innych technik radzenia sobie z nimi. Natomiast bez wątpienia potwierdzam i serdecznie polecam biofeedback jako katalizator wielu pozytywnych zmian w życiu emocjonalnym, intelektualnym i artystycznym. Zapraszam do kontaktu ze mną, z chęcią udzielę odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące moich doświadczeń z biofeedbackiem. Bartek (21 lat). ♦ Osobom zainteresowanym mogę podać numer telefonu lub adres mailowy do Bartka – Ewa Zaborowska

Bartek, grudzień 2011

Dla każdego koncertującego muzyka sztuka koncentracji oraz panowanie nad tremą mają ogromne znaczenie. Zarówno podczas występów przed publicznością, jak i w czasie osobistego ćwiczenia niezbędna jest umiejętność oderwania się od życia codziennego, jego bieżących problemów i skupienia myśli wyłącznie na wykonywanym utworze. Miesiące wytężonej pracy nad repertuarem są wystawiane na próbę podczas koncertów, których jakość zależy nie tylko od przygotowania technicznego, ale również od kondycji psychofizycznej w bieżącej chwili. Dlatego jakość wykonania zależy od wielu subiektywnych i obiektywnych czynników, a każdy z nich ma ogromne znaczenia dla ostatecznego rezultatu jakim jest kreacja artystyczna. Z tych właśnie powodów od dziesięcioleci muzycy-praktycy poszukują możliwości lepszej kontroli nad własnym organizmem. Różne techniki relaksacji, joga i wiele innych metod mają na celu wykorzystanie całego potencjału jaki tkwi w człowieku, przy równoczesnej dbałości o kondycję psychofizyczną. Jedną z takich metod jest EEG Biofeedback, która dzięki wieloletnim badaniom stała się najbardziej wiarygodną, zweryfikowaną naukowo metodą pracy nad swoim umysłem. Świadomość funkcjonowania własnego mózgu oraz możliwość poprawy jego funkcjonowania m.in. w zakresie umiejętności koncentracji, panowania nad tremą, łatwości zapamiętywania i skutecznej relaksacji to genialne uzupełnienie tradycyjnych metod pracy artysty muzyka. Gorąco polecam wszystkim gabinety EEG Biofeedback Ewy i Andrzeja Zaborowskich, dzięki którym zyskałem wiedzę i umiejętności, które z powodzeniem wykorzystuję w swojej codziennej pracy artystycznej. Zachęcam do treningów wszystkich ambitnych artystów muzyków, którzy pragną podnieść jakość swojego funkcjonowania w tym pięknym, ale i trudnym zawodzie. ∴ Arkadiusz Bialic

Arkadiusz Bialic, kwiecień 2011

Mam 20 lat, moja przygoda z biofeedbackiem zaczęła się przed maturą. Chciałam spróbować czegoś, co mogłoby mi pomóc w polepszeniu mojej koncentracji, szybszej i efektywniejszej nauce oraz uspokojeniu nerwów, które niestety towarzyszą każdemu maturzyście. Udało się, zgłosiłam się na biofeedback do Pani Ewy Zaborowskiej w Krzeszowicach. To był świetny punkt zwrotny w moim podejściu i nastawianiu do egzaminu dojrzałości. Poczułam zmianę zarówno w sposobie nauki jak i mojej psychice. Obecnie jestem na pierwszym roku studiów i pojawiałam się na biofeedbacku ponownie, ponieważ chciałam wzmocnić uzyskane przeze mnie umiejętności. Polecam "komputerowy trening mózgu" każdemu! Regeneruje umysł i polepsza samopoczucie! ♦ Osobom zainteresowanym mogę podać numer telefonu do Patrycji - Ewa Zaborowska

Patrycja, luty 2011
123
error: Treść chroniona prawem autorskim © EEB BIOFEEDBACK